Wrocław na fotografii

Fotografia jest techniką stosunkowo nową i zaskakuje swoją popularnością – w ciągu blisko 200 lat istnienia zyskała rzesze zwolenników, a jej zastosowanie w różnych dziedzinach nauki i kultury jest olbrzymie. Życie wielkiego miasta, jakim jest Wrocław, jest ogromnym, wieloaspektowym zjawiskiem. Dzięki fotografii możemy zobaczyć jego ewolucję i poniekąd przenieść się w czasie do miejsc, które już nie istnieją i poznać wizerunki zapomnianych dawno wrocławian. 

Trzeba jednak pamiętać, że Wrocław był nie tylko utrwalany na tak popularnej obecnie fotografii – w XIX wieku ukazywano wizerunek stolicy Dolnego Śląska także na drzeworytach sztorcowych, litografiach i stalorytach
[1]. Rysowano wyobrażenia zespołów i obiektów Wrocławia, panoram i widoków perspektywicznych całego miasta. Dzieła rejestrowały widoki zarówno z pewnej wysokości (np. z ob. Wzgórza Partyzantów) jak i z perspektywy grafika (np. z brzegu Odry)[2]; często ukazywały się na łamach tygodników ilustrowanych wraz z opisami wycieczek polskich podróżników[3]

Wrocław

Pojawienie się fotografii zrewolucjonizowało sposób postrzegania miasta, ale nie wyparło dawnych technik. Zdjęcia stały się jedynie częścią wielkiego procesu, jakim było i jest utrwalanie wizerunku Wrocławia. Trzeba pamiętać, że na początku XIX wieku stolica Dolnego Śląska była ważnym ośrodkiem cesarstwa i mogła rywalizować z Berlinem o miano centrum finansowego[4]. Nie jest to bez znaczenia, gdyż dzięki temu przyciągała zamożnych i światłych ludzi, w tym naukowców, od których to zaczęła się przygoda Wrocławia z fotografią. 

Najstarszym zachowanym zdjęciem, które przedstawia fragment Wrocławia, jest fotografia przedstawiająca Dom Płócienników przed wyburzeniem[5] . Wykonał ją w 1859 Carl G. Werner – fotograf działający w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku. Czy jednak tę datę należy uznać za początkową w dziejach fotografii we Wrocławiu? Otóż nie. Pierwszą techniką-zalążkiem fotografii była dagerotypia. Dagerotypy we Wrocławiu wykonywał Robert Heinrich Göppert już w 1839 roku[6]. Nie przedstawiały jednak one wizerunku miasta. Göppert był lekarzem i botanikiem, dyrektorem Ogrodu Botanicznego, a za swoje zasługi otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego[7]. Dagerotypia interesowała go wyłącznie ze względów naukowych. W latach 40 XIX działał także we Wrocławiu Hermann Krone. Był synem wrocławskiego litografa. Od 1843 eksperymentował z fotografią (autor wielu dagerotypów i kalotypii), a w latach 1865 – 1870 uwieczniał widoki Wrocławia[8]

Druga połowa XIX wieku to rozwój fotografii wykonywanej przez rzemieślników. We Wrocławiu powstaje coraz więcej zakładów fotograficznych wybitnych twórców. Należy do nich zaliczyć przede wszystkim Eduarda van Deldena. Nosił on tytuł Nadwornego Fotografa Jej Wysokości Królowej Prus, Wielkiej Księżnej Saksonii Augusty von Sachsen-Weimar, żony Wilhelma I. Delden działał we Wrocławiu od 1874 roku, a jego atelier mieścił się przy obecnej ul. H Kołłątaja (Neue Taschenstr. 5)[9]. W 1880 roku przeniósł pracownię do budynku przy obecnej ul. J. Piłsudskiego (Gartenstr. 36). Jego firma przetrwała aż do 1931 roku, co uczyniło ją najdłużej istniejącym wrocławskim zakładem fotograficznym tamtego okresu[10]. Jego prace zdobyły liczne wyróżnienia (m.in. złote medale na wystawach w Utrechcie i Monachium). Wykonywał zdjęcia o zróżnicowanej tematyce: reprodukcje dzieł sztuki, portrety, ale przede wszystkim fotografie obiektów przemysłowych i architektury. Współpracował z Konserwatorem Zabytków Prowincji Dolnośląskiej. Dzięki temu udokumentował wyburzone obecnie fragmenty zabytkowej zabudowy, jak i prawie wszystkie inwestycje miejskie tamtego okresu (trzeba pamiętać, że połowa XIX wieku to ogromny rozrost Wrocławia, który „prócz wież kościołów, zyskał także fabryczne kominy”[11]). Wiele z prac Deldena ukazało się potem w różnych przewodnikach. 

Kolejną ważną postacią w świecie fotografów i fotografii Wrocławia był Heinrich Götz. Był on kontynuatorem dzieła Deldena, a od 1904 roku właścicielem jego pracowni[12]. Uczeń znakomitego fotografa niemieckiego Carla Dauthendeya utrzymał specjalizację zakładu w zdjęciach o tematyce architektonicznej, oprócz tego był autorem świetnych portretów, uwieczniając mieszkańców stolicy Dolnego Śląska. Trzecim ważnym fotografem był Anton Pichler. Działał wprawdzie już w wieku XX – w latach 1904-1913, ale należał ciągle do grupy fotografów-rzemieślników. Jego pracownie mieściły się przy ul. Rzeźniczej 26-27 i ul. Św. Mikołaja 65-68[13]. Był w tamtym okresie drugim po Götzu wykonawcą fotografii na zlecenie władz miasta (niektóre budowle fotografowane były przez nich równolegle). 

Rozkwit fotografii nie dotyczył tylko sfery architektonicznej, ogromną popularnością w tamtych czasach cieszyły się portrety. Dzięki temu utrwalony tysiące wizerunków wrocławian – którzy tworzyli niepowtarzalny klimat nadodrzańskiego grodu. Popularności fotografii przysparzał fakt, iż sami wykonawcy wręcz „bili się” o klienta. Prześcigano się w wystroju salonów i buduarów, oferując usługi na bardzo wysokim poziomie[14]. Dodatkowo stwarzało to nowe miejsca pracy, bo nawet w niewielkiej pracowni musiało być kilka osób. Był pozer, który pilnował odpowiedniego ustawienia klientów i dekoracji, operator oraz laboranci – jeden z nich przygotowywał mokry negatyw, a drugi odbierał go do kontrolnego wywołania. Jeśli negatyw był prawidłowy, to przechodził w ręce kopisty, a wykonana odbitka do retuszera pozytywów i introligatora[15]

Wróćmy jednak do dziejów fotografii we Wrocławiu. Od około 1890 rozwija się fotografia amatorska, pojawia się także nowa estetyka – piktorializm[16]. Celem piktorialistów było uzyskanie jedynego w swoim rodzaju obrazu, dla którego wzorem miało być dawne malarstwo i grafika[17]. We Wrocławiu zaczęły pojawiać się pierwsze pisma, wystawy i kluby fotoamatorów. Jednym z pierwszych było Śląskie Towarzystwo Przyjaciół Fotografii. Schlesische Gesellschaft von Freundem der Photographie, bo tak brzmiała jego oryginalna nazwa, było jednym z pierwszych zrzeszeń tego typu w Europie. Posiadało atelier i ciemnię w hotelu przy ul Oławskiej. Jej członkowie organizowali spotkania, szkolenia i pokazy swoich prac. Wielu z nich brało udział w międzynarodowych wystawach[18]. Drugim ważnym związkiem był Związek Fotografów Amatorów (Amateur Photographen – Verein)[19]. Propagował on piktorializm i jednoczył w swoich szeregach ludzi różnych zawodów. Podobnie jak ŚTPF organizował różne prelekcje i wystawy. 

Obu tym zrzeszeniom przeciwstawiał się poniekąd Związek Śląskich Fotografików Zawodowych (Verein Schlesischer Fachphotographen). Była to organizacja typu cechowego, o obowiązkowej przynależności dla rzemieślników w Niemczech[20]. Promowała zawodową fotografię, jako „tę właściwą”, chroniła interesy swoich członków i promowała ich osiągnięcia przez liczne wystawy. Od 1903 roku na jej czele stał, wspomniany już wcześniej, Heinrich Götz. 

W ten sposób w stolicy Dolnego Śląska (jak i na całym świecie) zarysowywał się powolny podział na fotografów – rzemieślników i amatorów. Ci drudzy coraz częściej zaczęli wychodzić poza ramy prywatnych salonów i zaczęli fotografować życie miasta. Dzięki temu udokumentowano nie tylko, jak było to do tej pory, ważne budynki i inwestycje, ale i nieznane zakątki Wrocławia oraz codzienne życie jego mieszkańców. Niestety wiele z tych zdjęć nie przetrwało do dnia dzisiejszego lub też istnieją w zbiorach prywatnych, często bez należytej ochrony i opisów. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku fotografii, które wykonywane były na zlecenie miasta. Te w ogromnej większości zostały przekazane przez magistrat do Biblioteki Miejskiej, dzięki czemu ostały się w znakomitej większości, a po 1945 roku zostały przejęte przez Bibliotekę Uniwersytecką[21]

Początek XX wieku obfitował w kilka ważnych wydarzeń, które znalazły odbicie na fotografii miasta. W 1905 Wrocław zalała Odra i przystąpiono do rozbudowy i umacniania sieci kanałów i mostów. W 1913 roku obchodzono hucznie rocznicę pokonania Napoleona – z tej okazji otwarto Halę Stulecia (przez kilkadziesiąt lat znana pod nazwą Hala Ludowa). Przedsięwzięcie to ukazywały liczne fotografie, które udokumentowały nie tylko jej odsłonięcie, ale i budowę niezwykłego gmachu[22]. Oprócz tego oddano do użytku Most Cesarski (obecnie Grunwaldzki). 

Lata dwudzieste to rozkwit fotografii awangardowej. Przeciwstawiano się piktorializmowi, a uwagę zaczęto zwracać na zagadnienia dynamizmu. Rozwijał się prąd tzw. Nowej Fotografii. Od roku 1945 we Wrocławiu zaczęli osiedlać się polscy fotografowie, głównie lwowskiego pochodzenia. Zaczęli przenosić na dolnośląski grunt swoje tradycje i techniki, które wypracowali już wcześniej. Taką znaną osobistością był Witold Romer. Z pochodzenia lwowianin, w 1932 roku wynalazł technikę izohelii[23]. Jest bardzo żmudna, lecz efektowna – polega na wielokrotnym kopiowaniu wyjściowego negatywu na bardzo kontrastowym materiale przy różnych ekspozycjach. Z uzyskanych diapozytywów otrzymuje się miękkie kontrnegatywy, które wspólnie skopiowane tworzą finalny obraz. 

W latach wojny Romer prowadził badania nad udoskonaleniem zdjęć lotniczych, a po jej zakończeniu stworzył i stanął na czele katedry fototechniki na Politechnice Wrocławskiej, stając się w ten sposób pionierem tego typu edukacji w Polsce. Dzięki jego wcześniejszemu osiągnięciu świat usłyszał o polskiej fotografii, a do Wrocławia zaczęły przyjeżdżać znane postacie ze świata fotografii i sztuki. Nie wolno zapominać jednak o innych wybitnych lwowiakach, takich jak Bronisław Kupiec, Bożena Michalik, Janina Mierzecka, Aleksander Krzywobłocki. Ten pierwszy był fotografikiem i pedagogiem, współpracownikiem Witolda Romera. To właśnie idąc tropem profesora po wojnie osiadł we Wrocławiu, gdzie stworzył Studium Fotografiki w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych[24]. Ponadto Kupiec był organizatorem wystaw fotograficznych, które jednocześnie za zadanie miały promować miasto, m.in. My Wrocławianie. 

Bożena Michalik tworzyła w nurcie fotografii eksperymentalnej oraz udzielała się dydaktycznie, jako organizatorka wielu wystaw dla młodych fotografów, była także założycielką grupy twórczej „Podwórko”. Jej koleżanka po fachu Janina Mierzecka dała początek ZPTF. Mówiono o niej, że pokazuje, iż można godzić pracę zarobkową i artystyczną[25]. Czwartym z grona byłych lwowiaków był Aleksander Krzywobłocki. Zajmował się głównie fotomontażem i sztuką surrealistyczną, nim przeniósł się do Wrocławia był członkiem grupy artystycznej „artes”. 

Oprócz wyżej wymienionych zasłużonych lwowiaków, dużą rolę w fotografii Wrocławia odegrał Stefan Arczyński. Urodzony w Essen, po wojnie przyjechał do Wrocławia. Zajmował się w dużym stopniu fotografią dokumentalną – uwieczniał architekturę, zabytki oraz pejzaże Wrocławia oraz całego Dolnego Śląska. Był także autorem wielu portretów znanych wrocławian[26]. Skupił się także, razem ze wspomnianym wcześniej Bronisławem Kupcem oraz Tadeuszem Drankowskim, na uwiecznianiu powojennej odbudowy miasta. Dzięki ich zaangażowaniu Wrocław zyskał swoistą fotograficzną kronikę tamtych lat, która jest udokumentowaniem ogromnego powojennego zniszczenia miasta. Warto zauważyć też, że Drankowski, jak gdyby zafascynowany „miejskim rytmem życia”, zostanie później fotoreporterem „Słowa Polskiego” i zacznie dokumentować życie codzienne Wrocławia[27]

Zaraz po wojnie we Wrocławiu formują się dwie ważne organizacje: dolnośląski oddział Związku Polskich Artystów Fotografików oraz Wrocławskie Towarzystwo Fotograficzne, które jest ruchem fotoamatorskim. WTF początkowo skupiało elitę fotograficzną pod kierownictwem Witolda Romera, większość fotografów przeszła jednak wkrótce do ZPAF[28], który wyraźnie sygnalizował swoje zawodowstwo. 

Lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte były umacnianiem się pozycji Wrocławia, jako jednego z ważniejszych ośrodków fotograficznych w kraju. Specjalnością stolicy dolnego Śląska były techniki tonorozdzielcze, a przede wszystkim wspominania już wcześniej izohelia. Organizowano międzynarodowe wystawy prac wykonanych tą techniką oraz sympozja naukowe. W latach siedemdziesiątych Wrocław stał się ważnym ośrodkiem fotografii neoawangardowej. Artyści wystawiali swoje prace w dwóch wiodących galeriach tamtego okresu – Permafo i Foto-Medium-Art, które przedstawiały sztukę wzbogaconą o myśl teoretyczną oraz intermedializm. Powstawały liczne wystawy i projekty, w tym sympozjum „Wrocław 70”[29]. Najważniejsze osoby tamtego okresu to małżeństwo Lachowiczów, Michał Diament, Jerzy Olek i Zbigniew Staniewski. 

Andrzej Lachowicz, prócz fotografii, zajmował się także pisaniem tekstów na temat sztuki intermedialnej i był współzałożycielem galerii Permafo[30]. Jej siedziba mieściła się oficjalnie w Klubie Związków Twórczych. Jego żona – Natalia Lach-Lachowicz tworzyła głównie autoportrety, ale także aranżacje przestrzenne, instalacje, przedstawienia typu performance. Michał Diament swoje fotografie traktował graficznie, w jego dzieła są bardzo różnorodne, zaś Zbigniew Staniewski stał się pionierem sztuki konceptualnej i autorem tekstów o związkach pomiędzy filozofią i fotografią. Fotograf Jerzy Olek w 1978 roku założył drugą ważną dla fotografów galerię – Foto-Medium-Art, która mieści się do dnia dzisiejszego w Domku Romańskim na placu Nankera[31]. W latach siedemdziesiątych wystawiano w niej fotografie medialne i analityczne, w kolejnym dziesięcioleciu fotografie elementarne, zaś lata dziewięćdziesiąte do dnia obecnego, to przede wszystkim aranżacje interdyscyplinarne, obiekty i fotokonferencje[32]

Wróćmy jednak na chwilę do lat siedemdziesiątych, należy pamiętać, że w tamtym okresie formowało się też wiele grup studenckich (m.in. „Format”). Lata osiemdziesiąte to czas społeczno-politycznych napięć. Wrocław nie pozostał na nie obojętny. W 1982 roku powstała niezależna grupa fotograficzna „Dementi”[33]. W jej skład wchodzili: Tomasz Kizny, Anna Łoś, Andrzej Łuc, Henryk Prykiel, Wojciech Wójcik, Dariusz Nowak oraz Krzysztof Miller. Dokumentowała demonstracje, strajki i głodówki. Działa do 1991 roku. To za jej sprawą, świat zobaczył jak milicyjny star rozjeżdża uczestnika demonstracji na ul. Legnickiej (zdjęcie to ukazało się na rozkładówce „Paris Match’a” 31.08.1982 roku). Za swoje osiągnięcia grupa została wyróżniona m.in. Nagrodą Dziennikarzy Niezależnych im. E. Lokajskiego[34]

Wydarzeniami lat dziewięćdziesiątych były liczne imprezy cykliczne – m.in. 50lecie ZPAF i Europejska Wymiana. Fotokonferencja wschód-zachód. Ta ostatnia jest cyklem międzynarodowych wystaw artystycznych, prowadzonych przez Jerzego Olka. Jest okazją do integracji różnych form fotograficznych oraz wymiany poglądów. Wystawy są wielo-członowe i organizowane w różnych galeriach. 

Rok 1997 zapisał się na kartach historii miasta powodzią tysiąclecia. Została ona uwieczniona w wielu albumach, ale przede wszystkim trzeba podkreślić tutaj zdjęcia Tadeusza Szweda (Powódź. Wrocław od 12 do 14 lipca 1997). Ten zmarły przed siedmioma laty fotograf przez 30 lat dokumentował życie Wrocławia i Dolnego Śląska, także jako kronikarz festiwalu Wratislavia Cantans[35]

Podsumowując – Norman Davies nazwał Wrocław „mikrokosmosem”. I to chyba najlepsze porównanie dla miasta. Fotografia Wrocławia, to nie tylko dzieła architektoniczne utrwalone na kliszach, ale przede wszystkim to ludzie – mieszkańcy i fotografowie. To sztuka i zmienne prądy, jakie ją kształtowały przez dziesięciolecia. Unikalne w skali kraju są takie zjawiska jak powstanie Katedry Fototechniki na Politechnice Wrocławskiej i Działu Fotografii Muzeum Narodowego. Jednakże jakże wartościowe jest to wszystko, co rozgrywało się od 1839 roku. Tego nie da się ocenić. Wynalazek fotografii zrewolucjonizował postrzeganie wielu spraw, ale także pozwolił zachować dla przyszłych pokoleń miejsca, ludzi i wydarzenia we Wrocławiu, które inaczej uległyby na pewno zapomnieniu. 

Anna Starek-Wróbel | Wrocław 2006 (w 2009 r. naniesiono drobne poprawki)

 

Przypisy:

  • [1] O. Czerner, Wrocław na dawnej rycinie, Wrocław 1989, s. 51.
  • [2] Tamże, s. 50.
  • [3] B. Zakrzewski, Przechadzki po dziewiętnasto-wiecznym Wrocławiu, Wrocław 1989, s. 26-37.
  • [4] N. Davies, Mikrokosmos – portret miasta środkowoeuropejskiego, Kraków 2002, s. 312.
  • [5] Encyklopedia Wrocławia, Wrocław 2002, s. 290.
  • [6] Tamże, s. 201.
  • [7] Z. Antkowiak, Wrocław od A do Z, Wrocław 1991, s.
  • [8] Encyklopedia…, op. cit., s. 422.
  • [9] I. Bińkowska, Nieznany portret miasta, Wrocław 1997, s. 141.
  • [10] Tamże, s. 142.
  • [11] T. Kulak, Wrocław, Wrocław 1997, s. 199.
  • [12] I. Bińkowska, op. cit., s. 143.
  • [13] Tamże, s. 145.
  • [14] I. Płażewski, Dzieje polskiej fotografii 1839 – 1939, Warszawa 2003, s. 70.
  • [15] Tamże, s. 71-72.
  • [16] Encyklopedia…, op. cit., s. 201.
  • [17] Wielka Encyklopedia PWN, Warszawa 2002, t. 21 s. 47-48.
  • [18] Encyklopedia…, op. cit., s. 827.
  • [19] Tamże, s. 961.
  • [20] Tamże, s. 965.
  • [21] I. Bińkowska, op. cit., s. 10.
  • [22] Tamże, s. 139 -140 [fotografie nr : 104, 105, 106].
  • [23] I. Płażewski, op. cit., s. 415.
  • [24] Tamże, s. 402-403.
  • [25] Tamże, s. 409.
  • [26] Encyklopedia…, op. cit., s. 44.
  • [27] T. Drankowski jest też autorem albumu Wrocław z lotu ptaka oraz licznych portretów aktorów, uczonych i innych osobistości miasta.
  • [28] Encyklopedia…, op. cit., s. 923.
  • [29] Ze wstępu, do wystawy Gest plastyczny w fotografii: http://www.exchangegallery.cosmosnet.pl/llechowicz.html dostęp: 20.05.2006
  • [30] Za: http://encyklopedia.wp.pl/ dostęp: 20.05.2006
  • [31] Encyklopedia…, op. cit., s. 213.
  • [32] O aktualnych wystawach można dowiedzieć się na stronie OKIS-u: http://www.okis.pl/domek_romanski_aktualnosci.php dostęp: 20.05.2006
  • [33] Wybrane zdjęcia grupy „Dementi” można obejrzeć pod adresem: http://fototapeta.art.pl/fti-dementi.html dostęp: 20.05.2006
  • [34] Encyklopedia…, op. cit., s. 134.
  • [35] Podsumowaniem jego twórczości jest książka, która ukazała się niedługo przed jego śmiercią Tadeusz Szwed. Mój Wrocław.